Żydowskie refleksje przy chóralnej muzyce

„Nowy Łowiczanin” nr 17, 24.04.2008
Koncert żydowskiego chóru „Clil” – co po hebrajsku znaczy dźwięk, zgromadził w niedzielny wieczór liczne grono łowiczan w łowickim muzeum. Koncert odbył się w cyklu „Burmistrz Łowicza zaprasza” i jak na wstępie zapowiedział Robert Stępniewski – był wyjątkowy. Nie ze względu na to, że po raz pierwszy koncertował w naszym mieście żydowski chór i nie dlatego, że bisował dwa razy, ale ze względu na dobór repertuaru i kolejność wykonania utworów.
Koncert rozpoczął się wstępem na temat żydowskiego święta Pesach, które rozpoczyna się 19 kwietnia. Jest to święto upamiętniające wyjście Żydów z niewoli egipskiej, a jednym z jego elementów jest uroczysta kolacja (seder), przy której spotyka się rodzina i przyjaciele, czyta opowieść o wyjściu Żydów z Egiptu i śpiewa okolicznościowe pieśni. Chór wykonał dwie z nich: Kadesz Urchac i Ma nisztana.
Z religijnych nastrojów muzycy przenieśli się w czasie do 1943 r., gdy początek święta Pesach zbiegł sie z wybuchem powstania w gettcie warszawskim. Z tego okresu były utwory wykonane w języku jidisz: Dolje maine dojle (Doloż moja dolo…) oraz Kalt (Zimno) oraz po polsku Jadą dzieci jadą i Za kolczastym drutem.
Kolejna odsłona żydowskiej tradycji i kultury to tradycyjne pieśni po hebrajsku oraz pieśni o państwie Izrael, które w tym roku obchodzić będzie 60 lat Refleksyjny nastrój uzupełniły też pieśni religijne, jedną z nich pt. Eli, Eli tak opisują śpiewacy: „Nigdy się nie skończą: piasek, morze, szum wody i modlitwa człowieka”.
Na zakończenie chór pod kierunkiem Izabelli Krych wykonał pogodne utwory w języku jidisz, jak np. Tumbalalajke czy wyliczankę dziecięcą Cziribim oraz przesłanie dla świata Hewenu szalom (Niesiemy Pokój) i radość życia L’chaim (Wypijmy za życie).
Artyści zebrali gromkie brawa, a bardzo żywiołowa podczas koncertu dyrygentka wskazywała, że należą się one śpiewakom i pianiście Sebastianowi Rajowi. (mwk)