Piosenki z łódzkiego getta - Teksty

ZA KOLCZASTYM DRUTEM

Za kolczastym, silnym drutem
łódzkie getto, łódzkie getto jest zakute.

Naokoło Niemcy wszędzie,
stąd uciekać, stąd uciekać nikt nie będzie.

W getcie dzielą zupy garnek
i do tego sacharyny kilka ziarnek.

Może dadzą rzodkiew zgniłą
by się w getcie, by się w getcie jakoś żyło.

Wczoraj odszedł transport duży,
nic dobrego, nic dobrego to nie wróży.

Poszedł ojciec, poszła matka,
sam zostałem, sam zostałem do ostatka.

Za drutami, za drutami,
wszyscy będziem, wszyscy będziem pochowani.


RUMKOWSKI CHAIM

Żydzi są błogosławieni chaimem [życiem],
życiem i śmiercią,
Chaimem z cmentarza,
Chaimem Rumkowskim z wielkim nosem,
który robi cuda, oj, każdego dnia,
tylko wołać o ratunek, oj, oj, oj.
Każdy pyta, zadaje inne pytanie, oj!
A Chaim mówi, że tak jest dobrze [tak ma być!]

Bo nasz Chaim
daje nam otręby, daje nam kaszę,        
daje nam mannę.
Kiedyś Żydzi na pustyni jedli mannę,
dzisiaj już każda kobieta je swego męża.
Chaim Rumkowski dobrze myślał,
ciężko pracował w dzień i w nocy,
zrobił getto i dietę.
I krzyczy głośno, że ma rację!

Chaim Wajcman powiedział,
Że chce mieć Żydów w Palestynie
Kazał im uprawiać ziemię,
dał im tam nieźle w kość.
Ale nasz Chaim, Rumkowski Chaim,
codziennie daje nam resztki:
jednemu kawał chleba,
drugiemu kawał koniny.
U niego też jesteśmy głęboko w piekle.

Bo nasz Chaim ...

Trzeci Chaim z cmentarza
zrobił dobry interes z aniołem śmierci,
żeby mu dostarczał jak najwięcej trupów,
dniem i nocą.
Zabrał się więc anioł śmierci
szybko do pracy.
Niszczy każdego bohatera, oj:
robi to zręcznie, robi to dobrze,
przez niego całe getto staje się zmęczone i słabe.

Bo nasz Chaim ...

W zimowy czas, był słoneczny dzień,
idzie Rumkowski ulicą,
wygląda jak cesarz.
Jasny garnitur, oj, ciemne okulary,
otoczony policjantami.
Mówię wam po prostu,
nasz cesarz ma siwe włosy,
niech żyje całe sto lat!

Bo nasz Chaim ...

Rumkowski Chaim, prezes
jest zatrudniony u gestapowców.
My Żydzi jesteśmy jego braćmi,
a on zapewnia nam papu.
On przecież czyni cuda, oj,
Tak każdego dnia,
[tylko] ratunku krzyczeć , oj, oj, oj!
Każdy zadaje inne pytanie, oj!
A Chaim mówi, tak jest dobrze!


GETO, GETUNIA

Geto, getunia, getuchna kochana,
tyś taka malutka i taka szubrana.
Ten kto rękę ma silną,    
ten kto ma markę,    
dostaje to co najładniejsze,
nawet stanowisko, również najwyższe.
Jeśli jesteś inteligentem, bez centa,
krążysz [błądzisz] dokoła jak martwy,
bez chleba i bez adresu,
i podśpiewujesz sobie po turecku oj jedz!

Wszystkie dziewczynki się wstydzą,
ani szminki, ani brwi.
Żadnej rozrywki, żadnego fajfu,
ani różu, żadnej ondulacji.
Nie ma obiadu, żadnej kolacji,
do mycia nie mają  żadnego mydła.
Ale zmartwione nie bądźcie cipulki,
wszystkie śpiewajcie ze mną ten refren:
o, joj, joj.

Geto, getunia ...

Nie martwić się, i nie myśleć,
jeszcze będzie u nas dobrze,
i kartofle też tu będą.
Jesteśmy już blisko końca,
w święta będziemy jeść ciasto,
pić wino gronowe z Karmelu.
Tylko nie bądźcie zmartwione cipulki
i każdy [niech] śpiewa ze mną ten refren:
o, joj, joj.

Geto, getunia ...


NIE MA RODZYNEK

Bez rodzynek i bez migdałów,
Tato pojechał dziś handlować,
lulaj mój synku, lulaj mój synku.

Zostawił nas i odszedł tam,
gdzie kończy się świat,
lulaj mój synku, lulaj mój synku.

Krzyczą sowy, wyją wilki,
zlituj się Boże i pomóż,
lulaj mój synku, lulaj mój synku.

On stoi gdzieś i pilnuje,
migdałów i rodzynek,
lulaj mój synku, lulaj mój synku.

Z pewnością już niedługo przyjdzie
zobaczyć cię, moje jedyne maleństwo
lulaj mój synku, lulaj mój synku.


PIEŚŃ CYGAŃSKA

Ciemna noc, czarna jak węgiel,
tylko myślę i myślę
i wali me serce:

My Cyganie żyjemy jak nikt inny,
cierpimy w nędzy, ledwie wystarcza na chleb.
Dżum, dżum, dżum ...
latamy dookoła jak czajki,
Dżum, dżum, dżum ...
wśród dźwieków bałałajki.

Nie ma dnia, nie ma nocy.
Każdy się włóczy
i tylko myśli i myślli:

My Cyganie...


IDZIE JEKE

Idzie Jeke, oj, idzie z teczką,
szuka masła, szuka margaryny.
W żaden sposób nie można ich kupić.
Bierze więc wizę do Marysina!


SACHARYNA

Zawołanie ulicznego sprzedawcy: „Sacharyna za pięć marek”.


KTO TO TAK PUKA

Kto to puka tak późno w nocy?
Jankele „bułańczyk”
Otwórz, otwórz, Broneczko,
jestem przecież twoim kochaneczkiem.
Otwórz, otwórz, Broneczko,
jestem przecież twoim kochaneczkiem.

Jakże mogę ci otworzyć?
Boje się taty.
Otwórz, otwórz Broneczko,
nic ci to nie zaszkodzi.
Otwórz, otwórz Broneczko,
nic ci to nie zaszkodzi

Kto to puka tak późno w nocy?
To pukają okiennice getta.
Trzy lata w getcie, trzy lata w getcie,
teraz musimy się rozstać.
Trzy lata w getcie, trzy lata w getcie,
Teraz musimy się rozstać.

Jakże mogę ci otworzyć?
Boję się starego.
Otwórz, otwórz Broneczko,
razem się schowamy,
Otwórz, otwórz Broneczko
razem się schowamy.


TU W GETCIE KOŁO MOSTU

Tu w getcie koło mostu,
niemiecki żołnierz trwa.
On sterczy tam po prostu,
a na nim kroczę ja.

On trzyma strzelbę w ręku
i patrzy na mnie się.
Me serce pełne lęku
i płakać mi się chce.

Ja chodzić już nie mogę,
bo głód zabija mnie.
Bezsilne moje nogi
i ręce trzęsą się.

Może go piorun trzaśnie,
cholera weźmie w mig,
a ja na moście właśnie
usłyszę jego krzyk.

Czy ktoś Niemców ukarze?
Kto z getta zwolni nas?
Na moście stoję, marzę,
że przyjdzie taki czas.


ZIMNO

Zimno. W okrutną zimową noc
idę samotny i zamyślony,
niebo pełne posępnych chmur

Zimno. Zimny wiatr się rozchichotał,
deszcz pada już całą noc.
Moje serce wyrywa się do ciebie, moja miłości.

Istnieje gdzieś taki świat,
gdzie ludzie tańczą na pieniądzach,
gdzie leje się purpurowe wino,
w promieniach złota i srebra.
Istnieje gdzieś taki świat...

Zimno. Jak okrutny jest mój głęboki strach,
gdy ode mnie odeszłaś,
przecież sam tu zostałem.

Zimno. Widzę zaryglowane wagony,
One jadą szybko całą noc.
Gdzie ciebie zapędzono?

Istnieje gdzieś taki świat...

Zimno. Pada śnieg, tu na ulicy
jest mroźno, ciemno i mokro.
Jakże smutno jest na duszy.

Zimno. Czy jednak przyjdzie taki czas?
A może jest on już niedaleko?
Gdy zemścimy się!

Istnieje gdzieś taki świat...


ZAMKNIJ OCZĘTA

Zamknij oczęta,
oto przybywają ptaszki
i krążą nad twoją kołyską.
Z paczką w ręce,
dom w popiołach i zgliszczach,
ruszamy, moje dziecko,
w poszukiwaniu szczęścia.

Bóg opuścił świat
i wszędzie jest noc.
Ona czeka na nas
ze zgrozą i strachem.
Stoimy tu we dwoje,
w ciężkiej, ciężkiej godzinie
i nie wiemy dokąd prowadzi ta droga.

Nagich i pozbawionych wszystkiego
wypędzono nas z naszego domu
w ciemność.
Popędzono nas w pole,
w burzy, gradzie, wietrze.
Towarzyszyło nam piekło tego świata,
moje dziecko.


JADĄ DZIECI

Jadą dzieci, jadą drogą,
siostrzyczka i brat,
i nadziwić się nie mogą,
jaki podły świat.

Tu się widzi żółtą łatę,
tam kolczasty drut.
My odziani w stare szmaty
i drewniany but.

Tu dzieciny zagłodzone
płaczą cały czas,
getto łódzkie ogrodzone
nie wypuszcza nas.

Wczoraj wzięli stąd sieroty
i wysłali w dal.
Na płacz zbiera się ochota,
w sercu smutek, żal.

Jadą dzieci, jadą drogą,
dokąd, dokąd, gdzie?
Tylko płakać jeszcze mogą,
póki pociąg mknie…